niedziela, 9 listopada 2014

Od Alice do Ayato

-Coś ci nie pasowało na lekcji? - zaczęłam szyderczo 
-Może, masz z tym jakiś problem? - usiadł na ławce 
-Nie strugaj niewiniątka, oboje dobrze wiemy co chciałeś powiedzieć! - zaczynałam coraz bardziej się denerwować. Ayato wstał. 
-Zanim zaczniesz mnie oceniać, to może mnie lepiej poznasz? - zaproponował 
-Co masz na myśli? - trochę się uspokoiłam 
-Wspólnie spędzenie czasu, masz czas po lekcjach? 
-Akurat mam - powiedziałam - Eh.. Dobrze, to około 15, tutaj? 
-To jesteśmy umówieni - powiedział, a zaraz po nim zadzwonił dzwonek - Dobra chodźmy na lekcję 
Poszliśmy do klasy. Mieliśmy mieć teraz historię. Oczywiście było nudno, zamiast się uczyć cały czas rysowałam w zeszycie. 
-Kirishima! Pokarz co tam narysowałaś - nauczyciel podszedł do mojej ławki i zabrał mi zeszyt, lekko się zaniepokoił w zeszycie zamiast notatek miałam ten obrazek: 


-Mogę odzyskać swój zeszyt? - zapytałam 
-T-tak - odłożył zeszyt na miejsce skąd go wziął - Dziecko zacznij notować to co mówię 
-Tak, tak - powiedziałam - Uwaga bo zacznę cię słuchać - szepnęłam 
Ayato przyglądał się mojemu obrazkowi dopóki nie zwróciłam mu uwagi. 
-Co cię tak interesuje? - zapytałam 
-Nic, tylko chcę powiedzieć, że ładnie rysujesz 
-Ta, na pewno - odwróciłam wzrok - Pilnuj swojego nosa 
Po lekcjach, poszłam najpierw do swojego pokoju by się ogarnąć. Przed wyjściem zrobiłam się głodna a w okolicy brak pożywienia. Napiłam się więc kawy bo tylko to, z ludzkiego jedzenia, ghule mogą jeść. Lecz kawa nie zaspokoi żądzy krwi i mięsa. Ignorowałam sygnały z żołądka i wyszłam na dziedziniec gdzie był już Ayato. 
-Możemy już iść - powiedziałam - tylko gdzie? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz