Usłyszałem pukanie, otworzyłem drzwi.
- Hej. - powiedziała.
- Hej, nikt za tobą nie szedł ? - zapytałem.
- No nie.
- Wchodź. - zamknąłem za nią drzwi.
- No to gdzie on jest? - zapytała zdenerwowana .
Otworzyłem szafę, tam siedział sparaliżowany chłopak.
- Miał być żywy...
- Jest. - pstryknąłem przed jego oczami i zbudził się.
Chłopak patrzał na nas , wystraszony wręcz przerażony. Patrzał mi prosto w oczy oczekując odpowiedzi : "Co ze mną się stanie ? " .
- Ile chcesz?
- Hm... Co bym chciał od Ciebie... - zastanawiałem się. - A już mi się przypomniało... Zabij nauczyciela od maty...
- Co?! Przecież mnie wywalą ! Albo gorzej ! - krzyknęła.
- Słowo poparcia ode mnie jest więcej warte niż słowa dyrektora. I skorzystasz jeszcze na tym... Dodatkowy człowiek.
Złapałem chłopaka za koszulę i rzuciłem nim pod nogi Alice.
- Jest twój.
< Alice? :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz