- Oczywiście, że wiem. Na początku akademia może wydawać się jednym wielkim labiryntem, ale szybko się przyzwyczaisz. - zaśmiałam się, uśmiechając się do niej. - Więc zaczynamy od pokojów uczniów.
Dziewczyna skinęła głową. A ja powoli ruszyłam w stronę pokoi.
- Pokoje uczniów są 'posegregowane'. Na 4 piętrze pokoje mają chłopcy, aleee mam też ja i Jessica. Natomiast 5 piętro jest zamieszkiwane przez dziewczyny i z tego co kojarzę masz tam pokój. - widząc jej zdziwienie gdy mówiłam o piętrach cicho się zaśmiałam - I nie, nie mamy windy. Jednak jest w planach ponieważ po W-F'ie nie za bardzo ma się siły na wchodzenie po tak wysokich schodach które się ciągną w nieskończoność.
~Będąc na 3 piętrze~
- Na 3 piętrze jest sala dyskotekowa, kręgle i różne bajery przy których można się rozkręcić oraz stołówka. Tutaj można spotkać najwięcej osób. Na przykład takiego o - wskazałam na chłopaka z tęczowymi włosami ~ Sehun'a - Spokojnie możesz go nazywać M&M'sem czy tęczą.
( Tiffany? )
niedziela, 29 marca 2015
poniedziałek, 23 marca 2015
Od Tsuki do Tayio
-Nareszcie zasnął... -Pomyślałam i wyszłam z pokoju brata.
Szłam korytarzem,gdy nagle usłyszałam jego krzyk.
-Tsuki!
-Coooo? -Mruknęłam.
-Gdzie on jest?!
-Kto?!
-Drugi ja!
Ciężko westchnęłam i podeszłam do brata i pomachałam mu ręką przed oczami.
-Chyba masz zwidy...
-To nie były zwidy,coś jest na rzeczy!
-Jesteś chory,wracaj do łóżka!
-Nie jestem chory!
-Je-steś-cho-ry. -Przeliterowałam i wepchnęłam go z powrotem do pokoju.
-Tsuki,to musi coś oznaczać!
-Oznacza to że rzuciło Ci się na głowę...
-Czemu mi nie wierzysz?!
-A ty wierzyłbyś mi gdybym była w takim stanie i bredziła coś nie normalnego?!
Brat usiadł na łóżku i głęboko westchnął.
-Załóżmy że wybiegł z pokoju drugi ty,więc czemu go nie widziałam? Nie widziałm też "mamy".
-Może dla tego że nie wierzysz?!
-Tayio,życie nie jest bajką,tu nie istnieją niewidzialnie kopie ludzi.
-Skąd wiesz?! I niby czemu jesteś taką pesymistką?!
-Bo doświadczyłam straty przyjaciela a teraz tobie rzuca się na zdrowie,myślisz że nie mam lepszych rzeczy na głowie niż tłumaczenie Ci że to coś nie istnieje i jest tylko w twojej wyobraźni?
-Widziałaś już demony,więc czemu nie wierzysz w to co ja widzę?!
-Bo ja tego nie widzę. A teraz wybacz ale nie tylko Ciebie trzeba położyć spać...-Wyciągnęłam nową broń i przyoblekłam się w nowy strój.
-Co to za strój,po co ta broń?
-*Ładuje broń* Pojawiło się nowe zagrożenie,muszę się jakoś bronić.
-Jakie zagrożenie?!
-Teraz to nie ważne,idź spać.
-Nie traktuj mnie jak dziecko,a jeśli to to samo co widzę?!
-Pomyślę nad tym,ale teraz na prawdę muszę iść. -Otworzyłam drzwi. -Tylko nikomu nie otwieraj,po prostu śpij.
-Nie przyjdziesz kiedy skończysz?
-Zobaczymy się rano. -Odparłam i zamknęłam drzwi.
Wyszłam z Akademii.
~Muszę się streszczać, jeśli nie chcę mieć dziś z Nimi do czynienia...
(Tayio?)
Szłam korytarzem,gdy nagle usłyszałam jego krzyk.
-Tsuki!
-Coooo? -Mruknęłam.
-Gdzie on jest?!
-Kto?!
-Drugi ja!
Ciężko westchnęłam i podeszłam do brata i pomachałam mu ręką przed oczami.
-Chyba masz zwidy...
-To nie były zwidy,coś jest na rzeczy!
-Jesteś chory,wracaj do łóżka!
-Nie jestem chory!
-Je-steś-cho-ry. -Przeliterowałam i wepchnęłam go z powrotem do pokoju.
-Tsuki,to musi coś oznaczać!
-Oznacza to że rzuciło Ci się na głowę...
-Czemu mi nie wierzysz?!
-A ty wierzyłbyś mi gdybym była w takim stanie i bredziła coś nie normalnego?!
Brat usiadł na łóżku i głęboko westchnął.
-Załóżmy że wybiegł z pokoju drugi ty,więc czemu go nie widziałam? Nie widziałm też "mamy".
-Może dla tego że nie wierzysz?!
-Tayio,życie nie jest bajką,tu nie istnieją niewidzialnie kopie ludzi.
-Skąd wiesz?! I niby czemu jesteś taką pesymistką?!
-Bo doświadczyłam straty przyjaciela a teraz tobie rzuca się na zdrowie,myślisz że nie mam lepszych rzeczy na głowie niż tłumaczenie Ci że to coś nie istnieje i jest tylko w twojej wyobraźni?
-Widziałaś już demony,więc czemu nie wierzysz w to co ja widzę?!
-Bo ja tego nie widzę. A teraz wybacz ale nie tylko Ciebie trzeba położyć spać...-Wyciągnęłam nową broń i przyoblekłam się w nowy strój.
-Co to za strój,po co ta broń?
-*Ładuje broń* Pojawiło się nowe zagrożenie,muszę się jakoś bronić.
-Jakie zagrożenie?!
-Teraz to nie ważne,idź spać.
-Nie traktuj mnie jak dziecko,a jeśli to to samo co widzę?!
-Pomyślę nad tym,ale teraz na prawdę muszę iść. -Otworzyłam drzwi. -Tylko nikomu nie otwieraj,po prostu śpij.
-Nie przyjdziesz kiedy skończysz?
-Zobaczymy się rano. -Odparłam i zamknęłam drzwi.
Wyszłam z Akademii.
~Muszę się streszczać, jeśli nie chcę mieć dziś z Nimi do czynienia...
(Tayio?)
niedziela, 22 marca 2015
Od Tayio do Tsuki
-Może i nie - westchnąłem
Leżeliśmy tak jeszcze kilka minut.
~Co się dzieje...? Co się ze mną dzieje? - zastanawiałem się
Po chwili, puściłem ją i odwróciłem się do niej plecami.
-Jeśli chcesz to możesz iść - szepnąłem i zwinąłem się w kłębek a potem otuliłem kołdrą
Przeskanowałem pokój wzrokiem, nadal widziałem mamę, nadal stała i się patrzyła.
~Idź już sobie - zacisnąłem oczy a po krótkiej chwili zasnąłem
Postać która nas obserwowała w moim pokoju, pojawiła się w moim śnie.
-Tayio nie musisz się mnie obawiać - powiedziała głosem niczym wiosenny wiatr - Nie chce ci zrobić krzywdy, chce ci tylko przekazać wiadomość
Nie odpowiedziałem. Postać do mnie podeszła, mogłem się przyjrzeć jej twarzy. Wyglądała jak mamy, ale nadal temu czemuś nie ufałem.
-Słońce jest silniejsze, słońce daje nam życie, a księżyc to jedynie kamyk który co jakiś czas przesłania światło, w nocy podszywa się pod słońce - powiedziała postać
-O czym ty mówisz? - zapytałem zmieszany
-O tym że jesteś o wiele silniejszy od swojej siostry, ona jest tylko kulą u nogi, która nigdy nie pojmie potęgi światła
"Mama" pogłaskała mnie po policzku, odtrąciłem jej dłoń.
-Tayio? Coś się stało?
-Nie jesteś moją mamą... - spojrzałem na ziemię porośniętą przez bujną zieloną trawę - Dlaczego mnie okłamujesz? Dlaczego podszywasz się pod moją mamę?
-O czym ty mówisz?! - zapytała zdenerwowana
-O tym że chcesz się jej pozbyć
-Kogo?
-Tsuki! Mojej siostry! Nigdy ci na to nie pozwolę!
Już chciałem uderzyć postać, gdy ta przebiła mnie czymś w stylu miecza z dymu. Nie jeden raz, zadawała cios za ciosem, a ja coraz to traciłem siły wraz z krwią. Upałem na ziemię.
-Jeśli ty tego nie zrobisz, ja zajmę się twoją siostrą - postać przybrała mój wygląd - Nie może być dwóch słońc, wiec jedno trzeba wyeliminować - chwycił w dłonie miecz z zamiarem przebicia mi serca, gdy ostrze wbiło się w moje ciało obudziłem się z cichym krzykiem.
Otarłem pot z czoła i starałem się wyregulować swój niestabilny oddech. Rozejrzałem się po pokoju, gdzie Tsuki już nie było.
~Pewnie sobie poszła gdy zasnąłem - pomysłem
Znowu się rozejrzałem, lecz tym razem zobaczyłem jakby drugiego siebie wychodzącego na korytarz
~To nie był sen? To była wizja? - zastanawiałem się
Leżeliśmy tak jeszcze kilka minut.
~Co się dzieje...? Co się ze mną dzieje? - zastanawiałem się
Po chwili, puściłem ją i odwróciłem się do niej plecami.
-Jeśli chcesz to możesz iść - szepnąłem i zwinąłem się w kłębek a potem otuliłem kołdrą
Przeskanowałem pokój wzrokiem, nadal widziałem mamę, nadal stała i się patrzyła.
~Idź już sobie - zacisnąłem oczy a po krótkiej chwili zasnąłem
Postać która nas obserwowała w moim pokoju, pojawiła się w moim śnie.
-Tayio nie musisz się mnie obawiać - powiedziała głosem niczym wiosenny wiatr - Nie chce ci zrobić krzywdy, chce ci tylko przekazać wiadomość
Nie odpowiedziałem. Postać do mnie podeszła, mogłem się przyjrzeć jej twarzy. Wyglądała jak mamy, ale nadal temu czemuś nie ufałem.
-Słońce jest silniejsze, słońce daje nam życie, a księżyc to jedynie kamyk który co jakiś czas przesłania światło, w nocy podszywa się pod słońce - powiedziała postać
-O czym ty mówisz? - zapytałem zmieszany
-O tym że jesteś o wiele silniejszy od swojej siostry, ona jest tylko kulą u nogi, która nigdy nie pojmie potęgi światła
"Mama" pogłaskała mnie po policzku, odtrąciłem jej dłoń.
-Tayio? Coś się stało?
-Nie jesteś moją mamą... - spojrzałem na ziemię porośniętą przez bujną zieloną trawę - Dlaczego mnie okłamujesz? Dlaczego podszywasz się pod moją mamę?
-O czym ty mówisz?! - zapytała zdenerwowana
-O tym że chcesz się jej pozbyć
-Kogo?
-Tsuki! Mojej siostry! Nigdy ci na to nie pozwolę!
Już chciałem uderzyć postać, gdy ta przebiła mnie czymś w stylu miecza z dymu. Nie jeden raz, zadawała cios za ciosem, a ja coraz to traciłem siły wraz z krwią. Upałem na ziemię.
-Jeśli ty tego nie zrobisz, ja zajmę się twoją siostrą - postać przybrała mój wygląd - Nie może być dwóch słońc, wiec jedno trzeba wyeliminować - chwycił w dłonie miecz z zamiarem przebicia mi serca, gdy ostrze wbiło się w moje ciało obudziłem się z cichym krzykiem.
Otarłem pot z czoła i starałem się wyregulować swój niestabilny oddech. Rozejrzałem się po pokoju, gdzie Tsuki już nie było.
~Pewnie sobie poszła gdy zasnąłem - pomysłem
Znowu się rozejrzałem, lecz tym razem zobaczyłem jakby drugiego siebie wychodzącego na korytarz
~To nie był sen? To była wizja? - zastanawiałem się
Od Tsuki do Tayio
- A co ty,małe dziecko? -Zaśmiałam się.
- Zimno mi...
Znowu dotknęłam jego głowy.
- Lodowaty... -Szepnęłam. -Bez lekarza się nie obędzie.
- Lekarz nic mi na to nie pomoże...
- Przecież specjalizuje się w potworach.
- Ale my nie jesteśmy normalni,po prostu przytul...
Usiadłam na łóżku brata i przytuliłam go.
- Cieplej?
- Tak...
- Mogę już przestać?
- Nie.
Złapał mnie za rękę i przycisnął do siebie.
- Co ja, pluszak?!
- Ciepła... -Szepnął i wtulił się we mnie.
~ Nie ma co się rwać bo i tak jest ode mnie silniejszy,po prostu poczekam aż zaśnie.
Po 20 min. brat dalej mnie tarmosił.
- A teraz widzisz mamę? -Zapytałam.
- Nie wiem...
- Jak to nie wiesz?
- Cycki mi zasłaniają...
- ŻE COOOOO?!
- Ale przynajmniej jest mi ciepło... -Wcisnął mi twarz w klatkę piersiową.
- Wiesz,że to boli? -Warknęłam.
- Serio? -Spojrzał na mnie i zaczął tłuc mnie głową.
- Oszalałeś?! -Warknęłam i zaczęłam się rwać.
Udało mi się wyrwać i stanąć,ale po chwili znowu zostałam wciągnięta na łóżko,brat przygwoździł mnie ręką i wtulił się,tym razem w plecy.
- No to pięknie,po prostu zajebiście... Boże czy ty to widzisz?!
- Nie mów że nie jest ci tu dobrze.
- Nie jest?
- Jest ciepło,to najważniejsze.
- Może tobie jest ciepło bo ja jestem zimna,ale uwierz mi że wciskanie zimnej głowy w plecy wcale nie jest przyjemne...
- Przepraszam,ale potrzebuję Cię teraz...
- Gdybym była zimna to byś mnie nie potrzebował,nie? -Zaśmiałam się głupio i wlepiłam oczy w sufit.
(Tayio? Tak wiem,bardzo kreatywne XD)
- Zimno mi...
Znowu dotknęłam jego głowy.
- Lodowaty... -Szepnęłam. -Bez lekarza się nie obędzie.
- Lekarz nic mi na to nie pomoże...
- Przecież specjalizuje się w potworach.
- Ale my nie jesteśmy normalni,po prostu przytul...
Usiadłam na łóżku brata i przytuliłam go.
- Cieplej?
- Tak...
- Mogę już przestać?
- Nie.
Złapał mnie za rękę i przycisnął do siebie.
- Co ja, pluszak?!
- Ciepła... -Szepnął i wtulił się we mnie.
~ Nie ma co się rwać bo i tak jest ode mnie silniejszy,po prostu poczekam aż zaśnie.
Po 20 min. brat dalej mnie tarmosił.
- A teraz widzisz mamę? -Zapytałam.
- Nie wiem...
- Jak to nie wiesz?
- Cycki mi zasłaniają...
- ŻE COOOOO?!
- Ale przynajmniej jest mi ciepło... -Wcisnął mi twarz w klatkę piersiową.
- Wiesz,że to boli? -Warknęłam.
- Serio? -Spojrzał na mnie i zaczął tłuc mnie głową.
- Oszalałeś?! -Warknęłam i zaczęłam się rwać.
Udało mi się wyrwać i stanąć,ale po chwili znowu zostałam wciągnięta na łóżko,brat przygwoździł mnie ręką i wtulił się,tym razem w plecy.
- No to pięknie,po prostu zajebiście... Boże czy ty to widzisz?!
- Nie mów że nie jest ci tu dobrze.
- Nie jest?
- Jest ciepło,to najważniejsze.
- Może tobie jest ciepło bo ja jestem zimna,ale uwierz mi że wciskanie zimnej głowy w plecy wcale nie jest przyjemne...
- Przepraszam,ale potrzebuję Cię teraz...
- Gdybym była zimna to byś mnie nie potrzebował,nie? -Zaśmiałam się głupio i wlepiłam oczy w sufit.
(Tayio? Tak wiem,bardzo kreatywne XD)
sobota, 21 marca 2015
Od Tayio do Tsuki
Westchnąłem i patrzyłem się na postać łudząco przypominającą mamę. Nie dawało mi to spokoju, przez co nie mogłem nawet zamknąć oczu.
-Nie możesz spać? - zapytała.
-Niestety, mama nadal tu stoi i się patrzy na nas - spojrzałem na postać.
-Zamknij oczy i śpij, nikogo tu nie ma.
-Jest! Dlaczego tego nie widzisz?
-Ponieważ w odróżnieniu od ciebie nie jestem chora.
-Nie jestem chory - burknąłem
Tsuki się uśmiechnęła pod nosem i kontynuowała czytanie.
Nudziło mi się, okropnie. Nie chciało mi się spać, ani nie miałem siły nic zrobić, a z każdą chwilą robiło mi się coraz zimnej. Otuliłem się kołdrą, tak by aby twarz mieć poza nią.
-Tsuki.... - szepnąłem odwrócony do niej plecami
-Tak?
-Przytul mnie... - odparłem.
-Nie możesz spać? - zapytała.
-Niestety, mama nadal tu stoi i się patrzy na nas - spojrzałem na postać.
-Zamknij oczy i śpij, nikogo tu nie ma.
-Jest! Dlaczego tego nie widzisz?
-Ponieważ w odróżnieniu od ciebie nie jestem chora.
-Nie jestem chory - burknąłem
Tsuki się uśmiechnęła pod nosem i kontynuowała czytanie.
Nudziło mi się, okropnie. Nie chciało mi się spać, ani nie miałem siły nic zrobić, a z każdą chwilą robiło mi się coraz zimnej. Otuliłem się kołdrą, tak by aby twarz mieć poza nią.
-Tsuki.... - szepnąłem odwrócony do niej plecami
-Tak?
-Przytul mnie... - odparłem.
Od Kise do Shizuo
-Ale ma się dziewczyna czym chwalić,swojego czasu wygrała krajowe...
-WYGRAŁA KRAJOWE?!
-Jakieś 2 lata temu,gdy była w 3 klasie liceum...
-I jeszcze ograła resztę drużyny...
-Słuchajcie no,gnojki! -Mruknęła kozłując piłkę.
-Gnojki?! -Warknął cicho Shizuo.
-Wasza koncentracja jest długości mojego paznokcia. -Wystawia w powietrze środkowy palec.
-Bezczelna. -Warknął ponownie Shizuo.
-Ale może jeszcze coś z Was będzie jeśli się postaracie.
-Na boisku siostra zmienia się w potwora...
Nagle dostałem piłką po twarzy.
-Nie pyskuj,Kise! -Zaśmiała się.
-Ph...
-Wstańcie,czegoś was nauczę.
Stanęliśmy na boisku,siostra kazała nam podawać do siebie piłkę i rozpraszała nas na wszelkie możliwe sposoby,piłka co chwilę upadała na parkiet.
-No dalej! Nie może być z Wami aż tak źle! -Krzyczała co chwilę.
Po godzinie treningu piłka nie upadała choć siostra starała się jak mogła.
-I to rozumiem! A teraz próba generalna! -Uśmiechnęła się i zdjęła koszulkę.
Chłopakom opadły kopary.
Zasłoniłem oczy i rzuciłem jej piłką w twarz,upadła przyciskając cycki do parkietu.
-Czy ty już wstydu nie masz,siostra?! -Warknąłem.
-Zdaliście! -Uśmiechnęła się głupio i założyła koszulką.
-Nigdy więcej tego nie rób. -Szepnąłem jej do ucha.
-Bo co?
-Bo się wykrwawią!
-Nie wzięłam tego pod uwagę...ale cóż. -Wzruszyła ramionami.
Przewróciłem oczami,był to koniec treningu.
Poszedłem do szatni,po chwili obok mnie stanął Shizuo i powiedział:
(Shizuo?)
-WYGRAŁA KRAJOWE?!
-Jakieś 2 lata temu,gdy była w 3 klasie liceum...
-I jeszcze ograła resztę drużyny...
-Słuchajcie no,gnojki! -Mruknęła kozłując piłkę.
-Gnojki?! -Warknął cicho Shizuo.
-Wasza koncentracja jest długości mojego paznokcia. -Wystawia w powietrze środkowy palec.
-Bezczelna. -Warknął ponownie Shizuo.
-Ale może jeszcze coś z Was będzie jeśli się postaracie.
-Na boisku siostra zmienia się w potwora...
Nagle dostałem piłką po twarzy.
-Nie pyskuj,Kise! -Zaśmiała się.
-Ph...
-Wstańcie,czegoś was nauczę.
Stanęliśmy na boisku,siostra kazała nam podawać do siebie piłkę i rozpraszała nas na wszelkie możliwe sposoby,piłka co chwilę upadała na parkiet.
-No dalej! Nie może być z Wami aż tak źle! -Krzyczała co chwilę.
Po godzinie treningu piłka nie upadała choć siostra starała się jak mogła.
-I to rozumiem! A teraz próba generalna! -Uśmiechnęła się i zdjęła koszulkę.
Chłopakom opadły kopary.
Zasłoniłem oczy i rzuciłem jej piłką w twarz,upadła przyciskając cycki do parkietu.
-Czy ty już wstydu nie masz,siostra?! -Warknąłem.
-Zdaliście! -Uśmiechnęła się głupio i założyła koszulką.
-Nigdy więcej tego nie rób. -Szepnąłem jej do ucha.
-Bo co?
-Bo się wykrwawią!
-Nie wzięłam tego pod uwagę...ale cóż. -Wzruszyła ramionami.
Przewróciłem oczami,był to koniec treningu.
Poszedłem do szatni,po chwili obok mnie stanął Shizuo i powiedział:
(Shizuo?)
Od Tiffany do Blackey
Podeszła do mnie jakaś dziewczyna, która była naprawdę bardzo ładna. Przedstawiła się jako Blackey. Szybko wstałam, trzymając misia w lewej ręce, i uścisnęłam jej dłoń.
-Cześć, nazywam się Tiffany, miło mi cię poznać – powiedziałam szeroko się uśmiechając.
Nie często miałam okazję rozmawiać z kimś innym, niż z własnym ojcem, ponieważ nigdy nie miałam chociażby koleżanek czy kolegów, dlatego też bardzo się ucieszyłam, że jest ktoś, kto chce ze mną nawiązać kontakt.
-Skoro twój tato jest dyrektorem, na pewno wiesz, gdzie znajdują się pokoje uczniów, prawda? – zapytałam pełna nadziei, puszczając jej dłoń. – Jak można zauważyć, jestem nowa i niestety nie wiem, gdzie, co jest – powiedziałam drapiąc się zakłopotana po głowie.
-Cześć, nazywam się Tiffany, miło mi cię poznać – powiedziałam szeroko się uśmiechając.
Nie często miałam okazję rozmawiać z kimś innym, niż z własnym ojcem, ponieważ nigdy nie miałam chociażby koleżanek czy kolegów, dlatego też bardzo się ucieszyłam, że jest ktoś, kto chce ze mną nawiązać kontakt.
-Skoro twój tato jest dyrektorem, na pewno wiesz, gdzie znajdują się pokoje uczniów, prawda? – zapytałam pełna nadziei, puszczając jej dłoń. – Jak można zauważyć, jestem nowa i niestety nie wiem, gdzie, co jest – powiedziałam drapiąc się zakłopotana po głowie.
Od Tsuki do Tayio
-Wiosna się zaczyna,będzie coraz więcej słońca i odzyskasz siły.
-A noc będzie coraz krótsza i ty staniesz się słabsza...
-Nie bądź takim pesymistą,nie potrzebuję wiele by mieć energię,o mnie się nie martw i zajmij się lepiej sobą.
-Gdyby to było takie proste...
-Zostać z Tobą?
-Lepiej tak,w razie gdybym odchodził od zmysłów...
-Nie przesadzaj Tayio. -Przyłożyłam mu rękę do czoła. -Jesteś strasznie gorący...
-W jakim sensie to mówisz? -Zaśmiał się głupio.
-Nie mów tak do swojej siostry! Przecież dobrze wiesz że chodzi mi o gorączkę...
-Tak wiem, wiem. Ej,też to widzisz? -Wskazała na ścianę.
-Tayio,tam nic nie ma.
-Ale ja widzę mamę!
-Jest z Tobą coraz gorzej...
-A jeśli ona na serio tam stoi?!
-Jeśli ja jej nie widzę to jej tam nie ma,uspokój się.-Okryłam go kołdrą. -Lepiej idź spać.
-A zostaniesz tutaj w razie czego?
-Tak,zostanę. -Westchnęłam i zaczęłam czytać mangę oczekując aż brat wreszcie zaśnie i przestanie bredzić.
(Tayio? Brałeś ty coś czy chory jesteś?! XD)
-A noc będzie coraz krótsza i ty staniesz się słabsza...
-Nie bądź takim pesymistą,nie potrzebuję wiele by mieć energię,o mnie się nie martw i zajmij się lepiej sobą.
-Gdyby to było takie proste...
-Zostać z Tobą?
-Lepiej tak,w razie gdybym odchodził od zmysłów...
-Nie przesadzaj Tayio. -Przyłożyłam mu rękę do czoła. -Jesteś strasznie gorący...
-W jakim sensie to mówisz? -Zaśmiał się głupio.
-Nie mów tak do swojej siostry! Przecież dobrze wiesz że chodzi mi o gorączkę...
-Tak wiem, wiem. Ej,też to widzisz? -Wskazała na ścianę.
-Tayio,tam nic nie ma.
-Ale ja widzę mamę!
-Jest z Tobą coraz gorzej...
-A jeśli ona na serio tam stoi?!
-Jeśli ja jej nie widzę to jej tam nie ma,uspokój się.-Okryłam go kołdrą. -Lepiej idź spać.
-A zostaniesz tutaj w razie czego?
-Tak,zostanę. -Westchnęłam i zaczęłam czytać mangę oczekując aż brat wreszcie zaśnie i przestanie bredzić.
(Tayio? Brałeś ty coś czy chory jesteś?! XD)
środa, 18 marca 2015
Od Blackey do Tiffany
Przez jakiś czas błąkałam się po parku akademii dopóki nie zauważyłam pewnej dziewczyny z jakimś mężczyzną, który prawdopodobnie był jej ojcem.
Powoli zaczęłam za nimi podążać, nie śpieszyło mi się. Gdy mężczyzna odszedł, a dziewczyna weszła w głąb akademii powędrowałam za nią, ale nie szłam za nią krok w krok. Na chwilę się zatrzymałam gdy ona usiadła na ławce i zaczęła bawić się swoim pluszakiem.
Lekko się uśmiechnęłam widząc jej podekscytowanie bycia tutaj. Postanowiłam do niej podejść i się przywitać, ale znów gwałtownie się zatrzymałam.
~ Od kiedy tak chętnie podchodzę do nowych? Dlaczego ona tak bardzo mnie interesuje? Ah tak... Pod pewnym względem jesteśmy podobne. ~ pomyślałam po czym ruszyłam w jej kierunku.
- Hej. - przywitałam się z dziewczyną. - Jestem córką dyrektora - Blackey. - podałam jej rękę.
Powoli zaczęłam za nimi podążać, nie śpieszyło mi się. Gdy mężczyzna odszedł, a dziewczyna weszła w głąb akademii powędrowałam za nią, ale nie szłam za nią krok w krok. Na chwilę się zatrzymałam gdy ona usiadła na ławce i zaczęła bawić się swoim pluszakiem.
Lekko się uśmiechnęłam widząc jej podekscytowanie bycia tutaj. Postanowiłam do niej podejść i się przywitać, ale znów gwałtownie się zatrzymałam.
~ Od kiedy tak chętnie podchodzę do nowych? Dlaczego ona tak bardzo mnie interesuje? Ah tak... Pod pewnym względem jesteśmy podobne. ~ pomyślałam po czym ruszyłam w jej kierunku.
- Hej. - przywitałam się z dziewczyną. - Jestem córką dyrektora - Blackey. - podałam jej rękę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)